Wpływu ojca na postępy szkolne dziecka

Z cechą tą łączy się bezpośrednio inna, mieszcząca się już w trzeciej grupie zagadnień z zakresu wpływu ojca na postępy szkolne dziecka, a mianowicie właściwości psychicznych samego ojca. To bowiem, czy dany człowiek ma skłonność do wnikania w psychikę innego człowieka, zależy, jak wiadomo z literatury dotyczącej psychologii osobowości, od szeregu czyników. Jednym z takich ważnych czynników pozwalających człowiekowi na „zorientowanie się na innych” jest adekwatna samoocena. Wpływ samooceny dokonywanej przez ojca na postępy szkolne dziecka badali M. G. Grunebaum, I. Hurwitz, N. M. Prentice i B. M. Sperry (1962). Swe badania prowadzili wśród chłopców w wieku szkolnym, posiadających przeciętny iloraz inteligencji. Każdy z badanych był jednak opóźniony w na naunce szkolnej ponad dwa lata. Jak się okazało, w zdecydowanej większości ojcowie tych chłopców posiadali nieadekwatną samoocenę.

Rozwój intelektualny dziecka

Koniecznie także należy podkreślić, że w rozwoju intelektualnym dziecka (określanym głównie na podstawie jego postępów szkolnych) bardzo ważną rolę odgrywa nie tylko stosunek ojca do danego dziecka, ale także jego nastawienie do innych członków rodziny, a przede wszystkim do matki. Jak stwierdził M. P. Honzik (1967), pozytywny stosunek ojca do matki szczególnie wyraźnie wpływa na podwyższenie się wyników w nauce u dziewczynek, w mniejszym zaś stopniu u chłopców. Stwierdzoną przez siebie prawidłowość M. P. Honzik tłumaczy w ten sposób, że pozytywny stosunek ojca do matki przyczynia się do podwyższenia u niej pozytywnego nastawienia do dzieci, co z kolei wpływać ma na przyspieszenie procesu identyfikacji z matką u córek. O wpływie pozytywnego, „ciepłego” stosunku matki do córek na ich rozwój intelektualny świadczą również badania przeprowadzone przez Normę Radin (1974).

Studenci college’u mogą wykazywać więcej samodzielności od uczniów szkół średnich

Stąd też przejawy przyjacielskich form zachowania się ze strony ojców mogą traktować jako bardziej wyrafinowaną formę kontroli ich zachowania i dlatego oceniać je negatywnie. Pewne odmienności w formowaniu potrzeby osiągnięć u synów przez ojców z różnych warstw społecznych ukazał J. H. Turner (1970). Autor ten badał wpływ typu pracy ojca na stopień rozwoju potrzeby osiągnięć u synów.
Pracę zawodową ojców podzielił autor na dwie grupy: 1) przedsiębiorczą (entrepreneurs) i 2) nieprzed- siębiorczą (nonentrepreneurs). Według przyjętego w anglosaskiej literaturze socjologicznej rozróżnienia podzielił również ojców na dwie warstwy pracowników: 1) „biąłe kołnierzyki” (co mniej więcej odpowiada naszym „pracownikom umysłowym”) i 2) „niebieskie kołnierzyki” (czyli nasi „fizyczni”). Do prac przedsiębiorczych w grupie urzędniczej („białych kołnierzyków”) zaliczył J. H. Turner stanowiska kierownicze w administracji, kierowanie przedsiębiorstwami, zespołami specjalistów itp. Do prac przedsiębiorczych pracowników fizycznych („niebieskich kołnierzyków”) zaszeregował kierowanie ekipami produkcyjnymi, prowadzenie niewielkich przedsiębiorstw oraz wykonywanie prac fizycznych o dużym stopniu samodzielności.

Zasadniczo wszystkie badania empiryczne potwierdzają tę koncepcję

Nie ma jednak ustalonych w ten sposób względnie jednoznacznych związków pomiędzy określonym typem zachowania się ojca a stopniem rozwoju potrzeby osiągnięć u dziecka. Badając wpływ ojca na rozwój potrzeby osiągnięć u synów D. McClelland i jego współpracownicy (1953) stwierdzili pewne różnice w wynikach uzyskanych w badaniach prowadzonych wśród studentów college’u i chłopców uczęszczających do szkół średnich. A mianowicie, studenci mający wysoko rozwiniętą potrzebę osiągnięć swych ojców uważali za odtrącających, podczas gdy synowie ojców łagodnych i opiekuńczych wykazywali mało wykształconą potrzebę osiągnięć. Ponadto studenci, którzy swych ojców uważali za zaradnych, energicznych i osiągających w życiu sukcesy, sami przejawiali w małym stopniu potrzebę osiągnięć.

WPŁYW OJCA NA ROZWÓJ UMYSŁOWY DZIECKA

Z dotychczas omawianych poglądów i badań empirycznych wynika, że specyficzne cechy roli ojca w wychowaniu polegają na dostarczeniu dziecku odpowiedniej sumy bodźców aktywizujących jego rozwój w kierunku właściwego przystosowania się do życia w szerszym niż rodzina społeczeństwie. W tych to „instrumentalnych” właściwościach najistotniejszą bodaj rolę odgrywa rozwój intelektualny, jako że myślenie w przypadku człowieka bywa najważniejszym „instrumentem” w działaniu, a w każdym razie w działaniu celowościowym. Obecny rozdział poświęcony zostanie analizie badań empirycznych, ukazujących różne aspekty wpływu ojca na rozwój -intelektualny dziecka. Ponieważ zaś w poglądach na ten temat zaznaczają się niejako dwa nurty, tj. nurt, w którym upatruje się powiązania pomiędzy rozwojem intelektualnym dziecka a ojcem jako wynik czynników genetycznych, oraz nurt, gdzie rozpatruje się te związki w kategoriach dziedziczenia społecznego, główny nacisk zostanie obecnie położony na analizę tej drugiej grupy powiązań.

Czemu społeczeństwo coraz częściej wyjeżdża na wieś

Jakiś czas temu wielu ludzi przeprowadzało się ze wsi do miast, w których znajdowali pracę i żyli wygodniej niż na wsi. Wiadomo jak ciężka była praca gospodarza, kiedy jeszcze nie było tylu maszyn rolniczych, co dzisiaj. Większość prac, które były ciężkie i czasochłonne było wykonywanych ręcznie. W dzisiejszych czasach sytuacja ta diametralnie się zmieniła. Mieszkańcy miast kupują działki, budują domy i zamieszkują na wsi, gdzie mogą liczyć na spokój, ciszę, relaks, a także na to, że nie będą anonimowi. Niestety na dużych osiedlach w kilkunastopiętrowych domach mieszkańcy nie znają nawet swoich sąsiadów, rzadko zamienią z nimi jakiekolwiek słowo, jedynie kłaniają się mijając ich w na schodach. Wszystkiemu winne jest tempo życia, praca czasem na kilka etatów, po której każdy chce spędzić kilka wolnych chwil ze swoją rodziną, wspólnie zjeść kolacje i porozmawiać o tym, co się wydarzyło minionego dnia. Są osoby, które doskonale się w tym odnajdują, ale również tacy, dla których ważniejszy jest spokój i możliwość relaksu niż pogoń za pieniędzmi.

Jak okiełznać rozwój miast czyli Karta Ateńska

Już w XIX wieku, wraz z niesłychanym rozwojem technicznym, zaczęły na masową wręcz skalę rozwijać się miasta. Był to rozrost dość żywiołowy i raczej niekontrolowany, a we wszelkich urbanistycznych planach panowała swoista samowolka. W związku z takim stanem rzeczy urbaniści i architekci z całej Europy postanowili stworzyć zespół zasad, którymi powinni się kierować wszyscy urbaniści, planujący rozbudowę miast. W 1933 roku w Atenach ustanowiono zatem Kartę Ateńską, która zawiera właśnie takie zasady dotyczące planowania przestrzeni i wszystkich innych elementów zawiązanych ze zmianą wizerunku miasta. Do najważniejszych punktów, niezmiennych przez lata, zaliczyć można takie postulaty jak te, że dzielnice mieszkalne powinny znajdować się w najlepszym topograficznie miejscu, mieć dostęp do zieleni i innych udogodnień. Innym postulatem jest ten, by zredukować do minimum odległość między miejscem pracy, a miejscem zamieszkania, a pomiędzy dzielnicami mieszkaniowymi powinna być stosowna izolacja od tras komunikacyjnych. W 1998 powstała Nowa Karta Ateńska.

Czy polskie szkoły przygotowane są na przyjęcie sześciolatków

O tym, że sześciolatki mają ruszyć do szkół wiadomo od dana. Decyzja ta została zatwierdzona i nie ma od niej odwołania. Podczas gdy skupiono się na tym, czy sześciolatki są gotowe do podjęcia nauki i dadzą sobie radę w murach szkoły, zapomniano o jednej bardzo ważnej rzeczy. A mianowicie, czy polskie szkoły są gotowe na to, by przyjąć w swoje mury takich maluchów. Zwłaszcza te szkoły, w których jest szkolna zerówka, która tym samym będzie mieć w swoich szeregach pięciolatków. Niestety, rzeczywistość wyposażenia polskich szkół jest dość okrutna. Rzeczywiście, wiele z nich jest pięknych i wyremontowanych, a sale lekcyjne i korytarze są przyjazne dla najmłodszych. Równolegle wiele szkół zrobiło bardzo niewiele, by przyjąć sześciolatków, wprowadzając jedynie pobieżne zmiany, czy każąc woźnemu sklecić niższe ławeczki. Warto zatem zwrócić uwagę, nie tylko na jakość nauczania danej szkoły, ale również to, jak jest wyposażona. W końcu dziecko będzie w niej spędzać długie godziny, nie tylko na nauce, ale również na zabawach na szkolnym korytarzu.

Emigracja wśród Polaków coraz częstszym zjawiskiem

Prawie każdy z nas ma kogoś znajomego, który wyjechał do pracy za granice i tam pozostał. Wielu z nas również wyjechało, bądź tez ma taki zamiar. Dlaczego problem wyjazdu młodych osób jest aż tak powszechny? Wszyscy, którzy zdecydowali się na ten krok wyjechali w poszukiwaniu lepszego życia, a przede wszystkim lepiej płatnej pracy. Wynagrodzenia naszych rodaków za granica są kilkukrotnie wyższe niż w naszym kraju. Nie ma, więc się, czemu dziwić i krytykować ich za to. Może lepiej zacząć krytykować polityków, którzy nie postarali się, aby ich tutaj zatrzymać. Przecież, każda z tych osób pracując legalnie za możliwie rozsądne wynagrodzenie płaciłaby podatki. W takiej sytuacji narażają oni zarówno społeczeństwo jak i całe państwo polskie na straty. Życie na obczyźnie jest wcale łatwe, trzeba się przyzwyczaić do nowego otoczenia, zwyczajów kulturowych i norm obyczajowych. Do tego dochodzi ogromna tęsknota, jednak każdemu z nas zależy, żeby zarówno nam samym jak i naszym rodzinom zapewnić lepsze warunki życiowe.

Jak wyglądają polskie uczelnie wyższe

Stan budownictwa polskich uczelni wyższych jest pełen kontrastów. Każdy chyba się zgodzi, że budynki, w których zarówno studenci, jak i wykładowcy spędzają bardzo długie godziny powinny być nie tylko ładne, ale i wygodne i wyposażone we wszelkie możliwe udogodnienia. Tymczasem obraz miejsc, w których zdobywają wiedzę studenci jest naprawdę dwojaki. Z jednej strony mamy nowoczesne kampusy, zlokalizowane na obrzeżach miasta, w których tworzą się swoiste miasteczka uniwersyteckie, skupiające wiele wydziałów. Na obszernym terenie stoi wiele nowoczesnych budynków, wyposażonych w najnowsze sprzęty. Z drugiej, bardzo wiele wydziałów wciąż jeszcze znajduje się w starych, często zagrzybiałych budynkach. W takich warunkach cierpią przede wszystkim studenci, którzy muszą się skupić na nauce i pracować powinni na najwyższej klasy sprzęcie, np. studenci medycyny. Niestety bardzo często uczyć się muszą ze zużytych preparatów, na postarzałych mikroskopach i pleśnią na ścianach. Wydaje się to być niepojęte w czasach, gdy zdobyć można tak wiele dofinansowań.

W ODNIESIENIU DO GIER

Odnosi się to również do teorii gier. Zbudowane na jej podstawie niektóre auto­maty do gry, a także możliwość zaprogramowania współczesnych komputerów do rozgrywania z ludźmi np. partii szachów, wzbudiziły dalsze zainteresowanie problemami „mechanicznego myślenia”. Z tego punktu widzenia interesujące są komputery zbudowane na za­sadzie działań opartych na nie zdeterminowanych czynnikach rozwiązywanego problemu. Do takiego kom­putera wprowadza się tylko pewne ogólne lub podstawo­we prawa i założenia stanowiące o relacjach między cha­rakterystykami problemu. Jest on wyposażony bowiem w odpowiednią pamięć dla magazynowania danych o przyszłych działaniach i ich skutkach oraz układy za­pewniające przypadkowy wybór działania.

POTENCJAŁY CZYNNOŚCIOWE

Niektórzy autorzy są zdania, że maszynę można przyrównywać raczej do. pojedynczego neuronu niż do całego mózgu. Albowiem pojedynczy neuron spełnia te funkcje, które wykonuje maszyna, tj. tłumaczy bodziec z języka zewnętrznego na język wewnętrzny potencjałów czynnościowych, po­siada własne drogi przesyłania sygnałów, ma własno­ści sterujące, pamięć zawartą w strukturze budowy kwasów nukleinowych, przekazuje wyniki przetworzo­nej informacji innym zewnętrznym obiektom (komór­kom). Biorąc pod uwagę opisany poprzednio mechanizm po­wstawania potencjałów czynnościowych po przekrocze­niu pewnego progu siły bodźca, układ nerwowy można z grubsza wyobrazić sobie w postaci niezwykle złożo­nych gbwodów działających na zasadzie „włączone— wyłączone”, przez które przebiegają sygnały impulso­we.

ODSTĘPY CZASOWE

Odstępy czasowe między kolejnymi impulsami elek­trycznymi występującymi w komórkach nerwowych są rzędu milisekund lub ich części. Powstaje pytanie: jak szybko impulsy elektryczne przemieszczają się wzdłuż włókien nerwowych? Potencjał czynnościowy przemie­szcza się we włóknach bez przewężeń na tej zasadzie, że w kolejnych odcinkach włókna przekraczana jest pewna progowa wartość elektrycznej polaryzacji ko­mórki przez nadchodzący impuls, co powoduje skok po­tencjału. Skoki te wywołują podobne zjawisko w na­stępnym odcinku włókna itd. Impuls posuwa się w spo­sób ciągły z prędkością od części metra do dwóch me­trów na sekundę we włóknach bez przewężeń (u czło­wieka) i o wiele szybciej we włóknach z przewężeniami, osiągając szybkość rzędu 150 m/sek.

MECHANIZM POWSTAWANIA IMPULSÓW

Zaznaczyć wypada, że cały mechanizm powstawania impulsów czynnościowych jest bardzo skomplikowany. Jednakże można określić w nim pewne ścisłe prawidło­wości, m. in. i tę, że pobudzona komórka odpowiada albo zawsze z całą siłą, albo nie odpowiada wcale, jeśli bodziec jest słaby. Czyli mamy tu do czynienia z tzw. systemem binarnym, w którym impuls występuje bądź z wartością zerową, bądź przyjmuje określoną Wielkość, którą symbolizuje jedynka. Zatem komórid nerwowe generują impulsy typu zero -— jedynkowego. Ten ro­dzaj nośników informacji, stosowany przez naturę, przyjęliśmy w nowoczesnych urządzeniach telekomuni­kacyjnych, a także w maszynach matematycznych.

KONTAKT Z NEURONAMI

Każdy akson kontaktuje się z innym neuronem przez swoisty prze­kaźnik — synapsę. W każdej komórce nerwowej występuje tzw. potencjał spoczynkowy o wielkości kilkudziesięciu milivoltów (ok. 0,1 V). Pod wpły­wem odpowiedniego bodźca powstaje impuls, tzw. po­tencjał czynnościowy, w postaci niewielkiej „iglicy” wyrastającej ponad pewien poziom potencjału spoczyn­kowego, ujemnego we wnętrzu komórki. Komórka ner­wowa jest więc spolaryzowana: ujemnie we wnętrzu i    dodatnio na zewnątrz błony komórkowej. Jeżeli po­tencjał ujemny we wnętrzu komórki powiększa się, to komórka staje się mniej czuła na pobudzenie, następuje wtedy „hamowanie” jej reakcji.

POD WPŁYWEM BODŹCA

Pod wpływem bodźców zewnętrznych receptory bio­logiczne wytwarzają impulsy, których częstotliwość jest proporcjonalna do siły bodźca. Można tu mówić o „sal­wach” impulsów, przenoszonych następnie przez włók­na neuronowe. Odpowiednikiem tego mechanizmu w urządzeniach technicznych jest tzw. modulacja czę­stotliwości. Ten sposób modulowania gwarantuje do­kładność oraz niewrażliwość na szumy przenoszonych informacji.Wróćmy obecnie do zagadnienia powstawania im­pulsów i ich przemieszczania po „przewodach”, ja­kimi są aksony neuronowe. Do jednego neuronu do­chodzić może bardzo wiele aksonów innych neuronów. Przedstawiono układ impulsów elektrycz­nych we włóknach nerwowych.

WYUCZONE PRZEZ CZŁOWIEKA

Ponadto wyuczone przez .człowieka jakieś działanie, absorbujące w zasadzie tyl­ko jedną grupę mięśni (np. pisanie), może być wyko­nane przez inne ich grupy. Rzeczywiście słuszne jest twierdzenie, że nauczyw­szy się pisania liter prawą ręką, możemy to czynić na­wet nosem. Przedmiot nam znany, który chcemy po ciemku rozpoznać dotykiem, nie musi się znajdować w jakimś określonym położeniu, aby go wyróżnić wśród innych. Znaczy to, że wyobrażenie tego przedmiotu nie jest jakąś zakodowaną tablicą macierzową, lecz stanowi rezultat pracy mózgu, mającego subtelniejszą strukturę niż mechanizm stworzony przez człowieka.