//////

POTENCJAŁY CZYNNOŚCIOWE

Niektórzy autorzy są zdania, że maszynę można przyrównywać raczej do. pojedynczego neuronu niż do całego mózgu. Albowiem pojedynczy neuron spełnia te funkcje, które wykonuje maszyna, tj. tłumaczy bodziec z języka zewnętrznego na język wewnętrzny potencjałów czynnościowych, po­siada własne drogi przesyłania sygnałów, ma własno­ści sterujące, pamięć zawartą w strukturze budowy kwasów nukleinowych, przekazuje wyniki przetworzo­nej informacji innym zewnętrznym obiektom (komór­kom). Biorąc pod uwagę opisany poprzednio mechanizm po­wstawania potencjałów czynnościowych po przekrocze­niu pewnego progu siły bodźca, układ nerwowy można z grubsza wyobrazić sobie w postaci niezwykle złożo­nych gbwodów działających na zasadzie „włączone— wyłączone”, przez które przebiegają sygnały impulso­we.

WYUCZONE PRZEZ CZŁOWIEKA

Ponadto wyuczone przez .człowieka jakieś działanie, absorbujące w zasadzie tyl­ko jedną grupę mięśni (np. pisanie), może być wyko­nane przez inne ich grupy. Rzeczywiście słuszne jest twierdzenie, że nauczyw­szy się pisania liter prawą ręką, możemy to czynić na­wet nosem. Przedmiot nam znany, który chcemy po ciemku rozpoznać dotykiem, nie musi się znajdować w jakimś określonym położeniu, aby go wyróżnić wśród innych. Znaczy to, że wyobrażenie tego przedmiotu nie jest jakąś zakodowaną tablicą macierzową, lecz stanowi rezultat pracy mózgu, mającego subtelniejszą strukturę niż mechanizm stworzony przez człowieka.

MODEL DZIAŁALNOŚCI

Można budować model działalności mózgowej, uwzględniając zasady sprzężenia zwrotnego i samoregu- lacji. Przy budowie modeli wyjaśniających homeosta- tycznezachowanie się istot żywych w zmiennych wa­runkach zewnętrznych znalazły szczególne zastosowanie zasady cybernetyki. Gelem procesu dostosowywania się organizmu do otoczenia jestt osiąganie przez niego rów­nowagi wewnętrznej drogą stopniowego wyboru coraz lepszych pozycji homeopatycznych wśród otaczającego środowiska lub podczas chwilowych sytuacji, w których znalazł się ten organizm. .  Homeostaza — zdolność żywego organizmu do zacho­wania względnie stałego stanu równowagi procesów życiowych (fizjologicznych i psychicznych). Homeostaza przejawia się przez samoregulację organizmu na zasadzie ujemnego sprzężenia zwrotnego zarówno w ramach własnego ustroju, np. dążenie do utrzymania stałego składu krwi, jak też względem otoczenia, np. praca serca zależnie od wielkości ciśnienia atmosferyczne­go.

SZTUCZNOŚĆ JĘZYKA

Sztuczność języka nie musi obejmować wszystkich jego elementów — alfabetu, symboli, gramatyki, skła­dni itd. Może polegać np. na sztuczności gramatyki lub składni przy zachowaniu naturalności symboli (słów) i alfabetu. Czasem upraszczamy język naturalny lub wprowadzamy do niego pewne symbole z języka sztucz­nego. Postępujemy tak często w matematyce lub innych językach specjalistycznych. Powstają wtedy specjali­styczne kody komunikatowe. Taki specjalistyczny ko­munikat, tj. wyrażony w określonym kodzie (np. lekar­skim, prawniczym, ekonomicznym itp.), musi być dopa­sowany do rzeczywistości, o której uzyskujemy infor­macje, do odbiorcy komunikatu, a także do jego twór­cy.

WAŻNE ODRÓŻNIENIE

W odróżnieniu od obiektów nieożywionych obiekty ożywione wyrażają często zmiany swych sta­nów w języku bardziej zrozumiałym dla człowieka, wskutek czego łatwiej stwierdzić, w jakim stopniu od­bicie jest wykorzystywane jako czynnik regulacyjny, sterujący aktywnością obiektu wykazującego z natury rzeczy ukierunkowane, celowe dążenie do zachowania .Gdyby tak było, nie istniałyby też między nimi sprzężenia zwrotne. A przecież zmiany w tym świecie występują i nic nie świadczy o tym, że nie są to zmiany celowo ukierunkowane, choć jeszcze nie zawsze człowiek może sobie wyjaśnić ich przy­czynowo-skutkową zależność. Inaczej mówiąc, jest to stale otwarty problem translacji różnorodnych języków natury na język świadomości człowieka, istoty, której świadomość jest atrybutem życia opartego na tlenie i węglu. Nie oznacza to, że jest ono jedyną formą życia i świadomości występujących w naturze.   /

Córka miała być synem

Wśród negatywnych postaw ojca wobec córki szczególnie niebezpieczna jest odczuwana (i często demonstrowana) przez ojca niechęć wynikająca z niezadowolenia z tego, że córka nie jest chłopcem. Jeśli niechęć taka jest długo przez ojca demonstrowana, w istotnym stopniu utrudnia dziewczynce właściwe przejęcie roli kobiety i pełne zidentyfikowanie się z nią. Jak twierdzi kilku autorów (por. P. B. Neu- bauer 1960 czy D. J. West 1967), tego typu dziewczęta w okrjesie dorosłości przeżywają duże komplikacje w pożyciu małżeńskim, wypływające z niewłaściwego stosunku do roli kobiety w życiu płciowym oraz do innych form zachowania się związanych z kobiecą rolą w małżeństwie. Na uwagę zasługują również wyniki wnikliwych badań nad rodzinnymi uwarunkowaniami u dojrzewających dziewcząt (w wieku 13—17 lat) stosunku do mężczyzn, prowadzone przez E. M. Hetherington (1972). Autorka prowadziła badania wśród dziewcząt pochodzących z niższych warstw klasy średniej, regularnie uczęszczających do poradni psychologicznych.

Ojcowie homoseksualistów byli:

„Wycofujący się z kontaktu z synami, złośliwi w tych kontaktach albo też otwarcie odrzucający”. „Najbardziej znamiennymi uczuciami homoseksualistów do ich ojców były nienawiść i lęk” — piszą autorzy. Autorzy ci ponadto stwierdzają: „W czasie, kiedy synowie [o późniejszych skłonnościach homoseksualnych — K. P.] osiągają okres preadolescencji, cierpią oni na rozległe zaburzenia osobowości. Zaburzenia te wypływają z macierzyńskiej lękowo zabarwionej troski o ich zdrowie i ochrony przed wszelkimi możliwymi uszkodzeniami ciała oraz z nacechowanego złośliwością i chłodem uczuciowym odrzucenia przez ojca, połączonego z brakiem poczucia jakiejkolwiek pomocy z jego strony. Daje to w efekcie usposobienie nadmiernie lękowe, patologicznie uzależnione od matki, poczucie własnej mniejszej wartości i późniejszą impotencję seksualną”. Do innych badań nad rodzinnym uwarunkowaniem homoseksualizmu zaliczyć można m.in. badania D. J. Westa (1959) i P. j. 0’Connora (1964), z których wynika, że homoseksualiści daleko częściej niż neurotycy przeżywali w dzieciństwie okresy długiej rozłąki z ojcem.

Obszerne badania nad psychologicznymi źródłami homoseksualizmu

Za najobszerniejsze chyba i najbardziej inspirujące dla późniejszych pomysłów badawczych należy uznać obszerne badania nad psychologicznymi źródłami homoseksualizmu, prowadzone przez ltezny zespół, którym kieruje I. Bieber (1962). Autorzy ci rozesłali do psychiatrów amerykańskich (głównie psychoanalityków), którzy leczyli m.in. przypadki homoseksualizmu, obszerny kwestionariusz dotyczący porównawczego opisu szeregu cech psychicznych pacien- tów-homoseksualistów. W kwestionariuszu tym wiele miejsca poświęcono pytaniom na temat stosunków z rodzicami. Z otrzymanych przez nich informacji odnośnie do stosunku homoseksualistów do poszczególnych rodziców wynikają następujące prawidłowości: Matki w rodzinach, z których wywodzili się homoseksualiści, wykazywały z reguły „nadzwyczajną poufałość” (extraordinary intimacy) wobec synów, „w nadmierny sposób przywiązywały do siebie synów, zarówno przez ich niezwykłe wyróżnianie, jak i przez  nadmierną kontrolę pozbawiającą chłopców samodzielności. W większości przypadków syn stanowił dla tych matek najważniejszą osobę w życiu, zastępował on im z reguły sfrustrowaną w różny sposób miłość do męża”.

Brak kontaktu z matką

Warto chyba również podkreślić, że w świetle wyników badań przeprowadzonych przez R. F. Wincha brak kontaktu z matką albo niewłaściwy kontakt emocjonalny z nią nie wpływają na obniżenie stopnia dojrzałości heteroseksualnej u kobiet. Podobne prawidłowości na podstawie obserwacji zachowania sią chłopców w wieku 10—15 lat (czynionych przez studentów i pracowników społecznych) zauważyli J. McCord, W. McCord i E. Thurber (1962). Autorzy ci wykazali mianowicie, że chłopców pozbawionych właściwej opieki ojcowskiej cechuje większy lęk i stąd płynące zahamowania w zakresie zachowań seksualnych. Bodóbne informacje przedstawili W. N. Stephens (1961) i M. M. Lechity (1960), dodając ponadto, że chłopcy tacy są bardziej zniewieściali, oraz że cechuje ich lęk przed kontaktami heteroseksualnymi. Najbardziej chyba ewidentnym dowodem braku przyswojenia dojrzałej orientacji seksualnej jest homoseksualizm, stąd też stosunkowo liczne studia nad rodzinnym uwarunkowaniem tego typu nastawienia rzucają m.in. wiele światła na rolę ojca w wykształceniu u dziecka dojrzałości heteroseksualnej.

Studenci college’u mogą wykazywać więcej samodzielności od uczniów szkół średnich

Stąd też przejawy przyjacielskich form zachowania się ze strony ojców mogą traktować jako bardziej wyrafinowaną formę kontroli ich zachowania i dlatego oceniać je negatywnie. Pewne odmienności w formowaniu potrzeby osiągnięć u synów przez ojców z różnych warstw społecznych ukazał J. H. Turner (1970). Autor ten badał wpływ typu pracy ojca na stopień rozwoju potrzeby osiągnięć u synów.
Pracę zawodową ojców podzielił autor na dwie grupy: 1) przedsiębiorczą (entrepreneurs) i 2) nieprzed- siębiorczą (nonentrepreneurs). Według przyjętego w anglosaskiej literaturze socjologicznej rozróżnienia podzielił również ojców na dwie warstwy pracowników: 1) „biąłe kołnierzyki” (co mniej więcej odpowiada naszym „pracownikom umysłowym”) i 2) „niebieskie kołnierzyki” (czyli nasi „fizyczni”). Do prac przedsiębiorczych w grupie urzędniczej („białych kołnierzyków”) zaliczył J. H. Turner stanowiska kierownicze w administracji, kierowanie przedsiębiorstwami, zespołami specjalistów itp. Do prac przedsiębiorczych pracowników fizycznych („niebieskich kołnierzyków”) zaszeregował kierowanie ekipami produkcyjnymi, prowadzenie niewielkich przedsiębiorstw oraz wykonywanie prac fizycznych o dużym stopniu samodzielności.

W ODNIESIENIU DO GIER

Odnosi się to również do teorii gier. Zbudowane na jej podstawie niektóre auto­maty do gry, a także możliwość zaprogramowania współczesnych komputerów do rozgrywania z ludźmi np. partii szachów, wzbudiziły dalsze zainteresowanie problemami „mechanicznego myślenia”. Z tego punktu widzenia interesujące są komputery zbudowane na za­sadzie działań opartych na nie zdeterminowanych czynnikach rozwiązywanego problemu. Do takiego kom­putera wprowadza się tylko pewne ogólne lub podstawo­we prawa i założenia stanowiące o relacjach między cha­rakterystykami problemu. Jest on wyposażony bowiem w odpowiednią pamięć dla magazynowania danych o przyszłych działaniach i ich skutkach oraz układy za­pewniające przypadkowy wybór działania.

ODSTĘPY CZASOWE

Odstępy czasowe między kolejnymi impulsami elek­trycznymi występującymi w komórkach nerwowych są rzędu milisekund lub ich części. Powstaje pytanie: jak szybko impulsy elektryczne przemieszczają się wzdłuż włókien nerwowych? Potencjał czynnościowy przemie­szcza się we włóknach bez przewężeń na tej zasadzie, że w kolejnych odcinkach włókna przekraczana jest pewna progowa wartość elektrycznej polaryzacji ko­mórki przez nadchodzący impuls, co powoduje skok po­tencjału. Skoki te wywołują podobne zjawisko w na­stępnym odcinku włókna itd. Impuls posuwa się w spo­sób ciągły z prędkością od części metra do dwóch me­trów na sekundę we włóknach bez przewężeń (u czło­wieka) i o wiele szybciej we włóknach z przewężeniami, osiągając szybkość rzędu 150 m/sek.

MECHANIZM POWSTAWANIA IMPULSÓW

Zaznaczyć wypada, że cały mechanizm powstawania impulsów czynnościowych jest bardzo skomplikowany. Jednakże można określić w nim pewne ścisłe prawidło­wości, m. in. i tę, że pobudzona komórka odpowiada albo zawsze z całą siłą, albo nie odpowiada wcale, jeśli bodziec jest słaby. Czyli mamy tu do czynienia z tzw. systemem binarnym, w którym impuls występuje bądź z wartością zerową, bądź przyjmuje określoną Wielkość, którą symbolizuje jedynka. Zatem komórid nerwowe generują impulsy typu zero -— jedynkowego. Ten ro­dzaj nośników informacji, stosowany przez naturę, przyjęliśmy w nowoczesnych urządzeniach telekomuni­kacyjnych, a także w maszynach matematycznych.

KONTAKT Z NEURONAMI

Każdy akson kontaktuje się z innym neuronem przez swoisty prze­kaźnik — synapsę. W każdej komórce nerwowej występuje tzw. potencjał spoczynkowy o wielkości kilkudziesięciu milivoltów (ok. 0,1 V). Pod wpły­wem odpowiedniego bodźca powstaje impuls, tzw. po­tencjał czynnościowy, w postaci niewielkiej „iglicy” wyrastającej ponad pewien poziom potencjału spoczyn­kowego, ujemnego we wnętrzu komórki. Komórka ner­wowa jest więc spolaryzowana: ujemnie we wnętrzu i    dodatnio na zewnątrz błony komórkowej. Jeżeli po­tencjał ujemny we wnętrzu komórki powiększa się, to komórka staje się mniej czuła na pobudzenie, następuje wtedy „hamowanie” jej reakcji.

POD WPŁYWEM BODŹCA

Pod wpływem bodźców zewnętrznych receptory bio­logiczne wytwarzają impulsy, których częstotliwość jest proporcjonalna do siły bodźca. Można tu mówić o „sal­wach” impulsów, przenoszonych następnie przez włók­na neuronowe. Odpowiednikiem tego mechanizmu w urządzeniach technicznych jest tzw. modulacja czę­stotliwości. Ten sposób modulowania gwarantuje do­kładność oraz niewrażliwość na szumy przenoszonych informacji.Wróćmy obecnie do zagadnienia powstawania im­pulsów i ich przemieszczania po „przewodach”, ja­kimi są aksony neuronowe. Do jednego neuronu do­chodzić może bardzo wiele aksonów innych neuronów. Przedstawiono układ impulsów elektrycz­nych we włóknach nerwowych.